Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wysiłek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wysiłek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 października 2014

'X' i latanie

To, co napisałam w poprzednim poście tak gryzie się z tym, co myślę teraz, a to przecież ten sam dzień. No cóż, takie już są te moje nastroje.
Poszłam biegać, zmusiłam się do tego. Wiedziałam, że już dawno nie byłam i wypadałoby coś z tym zrobić, mimo że było już ciemno i nie miałam zbytnio na to ochoty. Założyłam sportowe ubrania, włączyłam płytę Eda Sheerana - 'X' i wybiegłam. 
Z początku nie szło mi dobrze, ale wkrótce to się zmieniło. Poczułam, jakbym unosiła się nad ziemią. Biegłam pustymi ulicami, nikogo nie było, auta rzadko kiedy zakłócały spokój. To ekscytujące, ma się wrażenie, że nikogo już nie ma, że zapadł spokój. Dlatego lubię biegać bardzo wcześnie lub późno. 
Zawsze przed wyjściem ustalam sobie mniej więcej trasę, żeby potem nie stać na rozstaju dróg i zastanawiać się, gdzie biec dalej. Jednak dzisiaj poczułam, że to, co zaplanowałam to za mało. Że stać mnie na dużo więcej. Nadłożyłam trochę drogi i znalazłam się blisko domu, ale nadal było mi mało. Zrobiłam kolejne koło. W sumie mogłabym tak jeszcze trochę, ale było późno, nie chciałam, żeby rodzice się martwili, bo nigdy nie biegałam tak długo.
Tak właśnie pobiłam swój życiowy rekord. Przebiegłam 6.6 km w czasie 50 minut. Spaliłam 398 kcal. Potem wypiłam 1,5 l wody.
Jestem z siebie naprawdę dumna. Mam kolejny cel - chcę kiedyś przebiec półmaraton.